Co kryje w sobie czarna marchew?

Wiedza o tym, że marchewka wspomaga opalanie jest powszechna. Bardziej dociekliwi wiedzą też , że dzieje się to za sprawą  beta karotenu.  Dlatego fakt, że w naszych kosmetykach do opalania znajduje się czarna marchew (przez Anglików zwana fioletową czyli „purple carrot”) może wydawać się zaskakujący. Intuicja słusznie wam podpowiada, że czarna marchew zawiera w sobie mniej beta karotenu niż pomarańczowa. Ktoś pomyślał, że skusiliśmy się na „hipsterską”odmianę wyhodowaną dla znudzonych konsumentów? Nic bardziej mylnego.

Czarna marchew (Daucus carota subsp. sativus var. atrorubens Alef) to gatunek pierwotny i była znana już w czasach starożytnych. W XIII wieku to właśnie czarną marchew sprowadzono z Azji do Europy. Marchew dziko rosnąca występowała natomiast w Europie  w kolorach od kremowego do żółtego (odcień  w dużym stopniu zależał od rodzaju gleby). Krzyżując te odmiany w XVII wieku w Holandii wyhodowano  marchew w najpopularniejszym dziś  kolorze pomarańczowym. Działanie to miało na celu uhonorowanie panującej w Holandii królewskiej dynastii Orange-Nassau.

 

 

Co czarna marchew  ma wspólnego z opalaniem?

Czarna marchew jest źródłem antocyjanów, związków z grupy flawonoidów, będących silnymi przeciwutleniaczami. Jak zapewne się domyślacie, chronią skórę przed stresem oksydacyjnym spowalniając procesy starzenia  Antocyjany mają jednak jeszcze jedną ciekawą właściwość – absorbują część promieniowania UV, są więc wykorzystywana jako naturalna ochrona przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *