…bo kosmetyki mi szkodzą.

Dzisiaj nieco trudniejszy i być może zahaczający o jakiś stopień kontrowersji temat.
Nie raz słyszymy, oglądamy czy czytamy negatywne opinie na temat danego produktu. Jest zły. Uczula. Zapycha. Wysypało mnie po nim. Wysuszył mi skórę (…)

 

Koleżanka sobie chwali.

Pierwszym i kluczowym elementem jest poznanie typu i podtypu swojej skóry. Dzięki temu kupując kosmetyk wiemy czy dla nas odpowiednia będzie seria np. normalizująca, nawilżająca czy łagodząca.
Załóżmy, że nasza koleżanka ma cerę tłustą, ze skłonnością do trądziku. Chwali sobie serię X, normalizującą, przeznaczoną (no właśnie!) do jej typu cery. Opowiada jaka cera jest piękna po tym produkcie, zdrowo wyglądająca i bez rumienia. Kosmetyk cud!
Skuszone recenzjami kumpeli biegniemy po ten konkretny kosmetyk (nieświadome tego, czego potrzeba naszej skórze twarzy). Załóżmy, że mamy cerę suchą, wrażliwą i naczynkową. Sięgamy po dany produkt i w efekcie końcowym możemy mieć przesuszoną, podrażnioną i czerwoną buzię. To nie znaczy, że kosmetyk polecany przez koleżankę jest zły, po prostu dla nas może być nieodpowiedni.
Dlatego tak ważne jest aby dowiedzieć się czego potrzebuje nasza skóra, dzięki temu będzie nam łatwiej dobrać pod nią odpowiednią pielęgnację.

 

Kosmetyk mnie uczula. Nie polecam!

A może masz alergię na dany składnik aktywny? Kosmetyk może być w 99% procentach naturalny, ekologiczny, a dana osoba może mieć uczulenie np. na aloes, więc prawdopodobnie każdy preparat zawierający aloes może ją uczulać. To nie znaczy, że aloes jest zły, a produkt okropny. Po prostu nasz organizm może nie tolerować jakiegoś składnika. W diecie jest tak samo. Jeżeli mamy uczulenie na laktozę naturalne jest to, że jej unikamy, patrzymy na etykiety opakowania czy przypadkiem produkt X jej nie zawiera. Dlatego tak ważne jest śledzenie opisów na kosmetyku i czytanie składów – INCI – jak czytać skład kosmetyków.

 

Po tym produkcie mam niedoskonałości cery. Zapycha.

Być może znowu kosmetyk został nieodpowiednio dobrany do naszej cery lub problem tkwi w makijażu…a raczej w demakijażu. I nie, absolutnie nie demonizujemy malowania się i kolorówek, a sedno tkwi w odpowiednim oczyszczaniu skóry. Najbardziej komedogennym czynnikiem jest (i kosmetycznym grzechem :)) spanie w makijażu lub niedokładny makijaż i oczyszczanie twarzy. Brak demakijażu lub odpowiedniego demakijażu może przyczynić się do zatykania porów, powstawania zaskórników czy wyprysków. Po całym dniu wydziela się dodatkowo sebum, cera „łapie” zanieczyszczenia z otoczenia. Tworzy to swojego rodzaju maskę, która jest pożywką dla bakterii. Wyobraźmy sobie, że mamy na twarzy resztki makijażu (po złym zmyciu). Nakładamy na to serum, krem na bazie oleju. Serum nie przeniknie odpowiednio, bo mamy np. resztki podkładu czy pudru, który przykrywamy kremem tworzącym film (aby serum zostało w skórze). I winowajcą wówczas nie jest dany produkt (np. krem), a nieodpowiednia pielęgnacja.

___________________________________________________________________________________________________

Dodatkowy Pomocnik. 🙂

Demakijaż: płyn micelarny, olejek, mleczko.

Częste, pielęgnacyjne błędy.

Jak pielęgnować skórę z zaskórnikami?

Rodzaje cery.

Pielęgnacja dostosowana do typów cery.

 

 

 

Złe dobrane kosmetyku
Alergie

Makijaż/ demakijaż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *